Tak mówi Pan Bóg: «Podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa».

 

Na początku Wielkiego Postu pewnie wielu z nas ma sporo zapału: by realizować postanowienia, chodzić na drogi krzyżowe, słuchać kazań pasyjnych i mieć serce mocno wyczulone na Słowo Boże. Ale ów zapał często rozbija się o brak czasu – taki obiektywny – bo praca, dzieci, spóźnione autobusy. Można doświadczyć sporej frustracji, bo chciałoby się porozważać Słowo spokojniej, głębiej, ale ledwo się zdąży przeczytać, a tu już kolejny dzień.

Pan Bóg przez Izajasza zostawia więc nam dziś pociechę: żadne Boże Słowo nie wróci do Pana bezowocnie, najpierw nas będzie zmieniać i układać. Ono umie działać samo. I jasne, super jest zorganizować sobie czas na medytację, trochę spokoju. Ale gdy brak czasu, to spróbuj choć USŁYSZEĆ Słowo, niech ono wpadnie przez ucho do serca – a Pan Bóg w swoim rytmie będzie Cię układał.