Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi przeprawili się przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wiatru. Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: To Ja jestem, nie bójcie się! Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.

 

Jezus zmartwychwstał! Pokonał złowrogą moc śmierci, czyniąc z niej bramę do spotkania z Ojcem, nieskończenie nas kochającym. Czy wobec tego wierzę, że Jezus chce też uciszać w moim życiu wszystkie burze tak, by w moim sercu nieustannie gościł Jego pokój uwalniający z wszelkiego strachu?