Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

 

Czwarta niedziela Adwentu, więc najwyższy czas, aby przed Bożym Narodzeniem poświęcić choć trochę czasu św. Józefowi. On nam dziś w Ewangelii pokazuje, na czym polega zawierzenie Bogu. Wiara jest zaufaniem Bogu, który ma człowiekowi do zaoferowania coś wyjątkowego. W przypadku św. Józefa Bóg powierza mu kogoś wyjątkowego: swojego Syna i Jego Matkę. Jan Paweł II w encyklice o św. Józefie Redemptoris Kustos napisał m.in. takie zdanie: Józefowi Bóg powierzył straż nad swoimi największymi skarbami. Bóg jest niesamowicie odważny, żeby tak wiele powierzyć jednemu człowiekowi. Papież Franciszek w liście Patris corde (też o św. Józefie) napisał: Tobie Bóg powierzył swojego Syna, tobie zaufała Maryja, z tobą Syn Boży stał się człowiekiem.  

Wiara to zaufanie. Nawet jeśli wydaje się to wszystko irracjonalne. Nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Gdyby Józef nie ufał Bogu, nie uwierzyłby w to, że Maryja jest w ciąży, ale z nikim nie współżyła. Gdyby Józef nie ufał Bogu, to nie uciekałby z młodym Mesjaszem do Egiptu, do pogańskiego kraju. Gdyby nie ufał Bogu, to nie wróciłby do swojego Nazaretu, bo bardziej by się zastanawiał, co ludzie powiedzą, a nie – co Pan Bóg.

I jeszcze jedna rzecz pozwoliła Józefowi przetrwać te niełatwe doświadczenia. To jego wyciszenie. Śp. Ks. Eugeniusz Dryniak mawiał: Św. Józef robił to, co do niego należało, i trzymał język za zębami. Tak bardzo takiej postawy brakuje naszym czasom. Zrobić to, co do mnie należy, i zejść na drugi plan. Jakie to trudne.

I jeszcze jedna rzecz. Niedługo urodziny Jezusa. Pewnie wszyscy się na nie wybieramy. Mamy już dla Niego prezent?