Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę. Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: «Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?». Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił. A do nich rzekł: «Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu?». I nie zdołali Mu na to odpowiedzieć.

 

Nasz egoizm często nie pozwala nam cieszyć się szczęściem innych. Czasem krzywym okiem patrzymy, kiedy dzieje się dobro w życiu drugiego człowieka. Podobnie czynili faryzeusze.

Jezus ostentacyjnie dokonuje cudu uzdrowienia w szabat, aby spadły „klapki z oczu” faryzeuszom, którzy wobec zwierząt lepiej postępowali niż wobec ludzi.

Może Jezus powinien czasem i nam zrzucić „klapki z oczu”?