Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.

 

Zazwyczaj zaczyna się od tego, że nie mogę na niego patrzeć. "Nigdy bym go o to nie podejrzewał. Jak on mógł to zrobić?! On nie ma wstydu." Potem dochodzą świadkowie: "A on jest skończonym draniem. - I ja tak czułem, że coś z nim jest nie tak. - Mówię ci, uważaj na niego!"

Niezwykle trudno jest upomnieć brata. Łatwiej go osądzić, potępić, przykleić łatkę. Ale czy w ogóle jest sens upominać? Dzisiaj wydaje się, że nie widzimy potrzeby upominać, bo... "To jego sprawa, jego życie. Ma swoją wolę, niech robi, co chce. Co mnie to obchodzi?"

Pan Jezus jednak powiedział: "gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie..." Więc jeśli mnie to nie dotknęło, jestem zwolniony z obowiązku upomnienia braterskiego... I tu wpadamy w pułapkę. Zapominamy bowiem, że każdy grzech nawet dokonany w samotności, w ukryciu i tajemnicy przed ludźmi, ma wymiar społeczny. Każdy pojedynczy grzech rani całą wspólnotę Kościoła - dlatego w imię miłości siebie i bliźniego Jezus prosi nas usilnie: "upomnij brata!" Najpierw w cztery oczy, potem przy świadkach, a jeśli i to mu nie pomoże, zwróć się z tym do całej wspólnoty - może wtedy zrozumie swój błąd i się nawróci.

Proś dzisiaj Jezusa o pogłębienie miłości bliźniego, byś umiał w imię miłości upomnieć brata, by go pozyskać dla królestwa.

We wszystkim niech nami kieruje miłość, Panie!

 

Przeczytaj również >>Wierzę żeby zrozumieć<< Przemysława Radzyńskiego.