Mojżesz powiedział do ludu: "Kapłan weźmie koszyk z twoich rąk i położy go przed ołtarzem Pana, Boga twego. A ty wówczas wypowiesz te słowa wobec Pana, Boga swego: «Ojciec mój, tułacz Aramejczyk, zstąpił do Egiptu, przybył tam w niewielkiej liczbie ludzi i tam się rozrósł w naród ogromny, silny i liczny. Egipcjanie źle się z nami obchodzili, gnębili nas i nałożyli na nas ciężkie roboty przymusowe. Wtedy wołaliśmy do Pana, Boga ojców naszych. Pan usłyszał nasze wołanie, wejrzał na naszą nędzę, nasz trud i nasze uciemiężenie. Wyprowadził nas Pan z Egiptu mocną ręką i wyciągniętym ramieniem wśród wielkiej grozy, znaków i cudów. Przyprowadził nas na to miejsce i dał nam ten kraj opływający w mleko i miód. Teraz oto przyniosłem pierwociny płodów ziemi, którą dałeś mi, Panie». Rozłożysz je przed Panem, Bogiem swoim. Oddasz pokłon Panu, Bogu swemu".

 

Kiedy jesteśmy na Mszy Św., słyszymy wymienianą intencję, w której sprawowana jest Eucharystia: o zdrowie, błogosławieństwo, za zmarłych lub dziękczynna za otrzymane łaski. Ile osób przy tej okazji przedstawia Bogu swoje sprawy, z którymi przychodzi? Czy mają w ogóle jakąś intencję? Czy wiedzą, po co przyszli? Czy rozumieją, jak wiele otrzymają? A jak jest z nami?