Podeszło do Jezusa kilku saduceuszów, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania, i zagadnęli Go w ten sposób: «Nauczycielu, Mojżesz tak nam przepisał: „Jeśli umrze czyjś brat, który miał żonę, a był bezdzietny, niech jego brat pojmie ją za żonę i niech wzbudzi potomstwo swemu bratu”. Otóż było siedmiu braci. Pierwszy pojął żonę i zmarł bezdzietnie. Pojął ją drugi, a potem trzeci, i tak wszyscy pomarli, nie zostawiwszy dzieci. W końcu umarła ta kobieta. Przy zmartwychwstaniu więc którego z nich będzie żoną? Wszyscy siedmiu bowiem mieli ją za żonę». Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą. Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania. A że umarli zmartwychwstają, to i Mojżesz zaznaczył tam, gdzie jest mowa o krzewie, gdy Pana nazywa „Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba”. Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych; wszyscy bowiem dla Niego żyją».

 

Stając nad grobem mojej zmarłej niecały rok temu mamy, zapytuję o sens życia, o sens istnienia na tym łez padole, gdzie ból, choroby i cierpienia z rzadka przeplatane są chwilami radości i szczęścia niezmąconego niczym i przez nikogo, a przenikniętego łaską płynącą od samego Boga. Stojąc nad grobem dziadków, wspominam rozdarte serce mojej mamy po stracie rodziców. Wpatrując się w imiona dziadków, oczami wyobraźni widzę ich ogromny żal i ból po utracie ich najbliższych.

Listopad to czas zadumy nad pędzącym jak w okamgnieniu życiem i śmiercią, która odbiera nam tych, których kochamy, i tych, których kochamy jeszcze za mało. Listopad to czas, kiedy szczególnie pochylamy się nad grobami najbliższych i zadajemy sobie pytanie: czy jest coś za zasłoną śmierci. Czy jest coś więcej?

Pamiętam sprzed kilkudziesięciu lat pogrzeb męża dalekiej krewnej, która w rozpaczy nad zasuniętym kamieniem nagrobnym z bólem szeptała słowa wątpliwości w życie wieczne po życiu doczesnym. Dotknęły mnie te słowa niezwykle głęboko, wyryły się w mej pamięci. Zadałem sobie wtedy pytanie i zadaję sobie je dzisiaj: czy człowiek wierzący może mieć wątpliwości?

Tak, może je mieć, ale tylko wtedy, gdy podważy prawdziwość Słowa Bożego. Może to uczynić tylko wtedy, gdy odrzuci prawdę w istnienie Boga Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Może, gdy wierząc w istnienie Boga, zarzuci kłamstwo Jezusowi, który niejednokrotnie zapewnia nas o istnieniu rzeczywistości, w której nie ma bólu, cierpienia, chorób, pandemii, wojen i śmierci.

Dzisiejsze Słowa Dobrej Nowiny przychodzą nam z pomocą i rozpraszają mgłę naszych wątpliwości. Bo nikt inny, ale właśnie nasz Pan zapewnia nas o przyszłym świecie i powstaniu z martwych. W Królestwie Niebiańskim nie ma śmierci, a człowiek, równy aniołom, jest dzieckiem Boga uczestniczącym w zmartwychwstaniu, bo Bóg nie jest Bogiem umarłych, ale żywych, wszyscy bowiem dla Niego żyją.

Drogi czytelniku, nie pozwalaj sobie, proszę, na wybór drogi wątpliwości w zmartwychwstanie i życie wieczne. Nie pozwól zasiać w sobie ziarna niepewności w prawdziwość Jezusa. Bo jest to szept diabła, który kawałek po kawałku pragnie zanurzać Cię w ciemności i rozpaczy. To zło osobowe pragnie odwrócić Twój wzrok od rzeczy przyszłych i omamić Cię sztucznym światłem iluzji, byś oszukany kłamstwem odrzucił Prawdę. Wiesz przecież dobrze, że diabeł krąży, szukając, kogo pożreć. Dlatego tak ważne jest, byś nigdy nie pozostawał sam, bo w pojedynkę stajesz się łatwym łupem dla Szatana. Chciej rozejrzeć się wokół siebie, szukając pomocy dla siebie lub dając ją bliźniemu. Bo tylko będąc w Komunii Miłości, jesteśmy w stanie odpierać zakusy Złego. Niechaj Pan skieruje Twoje serca ku miłości Bożej.