Jedenastu uczniów udało się do Galilei, na górę, tam gdzie Jezus im polecił. A gdy Go ujrzeli, oddali Mu pokłon. Niektórzy jednak wątpili. Wtedy Jezus podszedł do nich i przemówił tymi słowami: «Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata».

 

„Dziś w duchu byłam w niebie i oglądałam te niepojęte piękności i szczęście, jakie nas czekają po śmierci” – pisze w swoim Dzienniczku św. Faustyna, dodając: „Widziałam, jak wszystkie stworzenia oddają cześć i chwałę nieustannie Bogu; widziałam, jak wielkie jest szczęście w Bogu, które się rozlewa na wszystkie stworzenia, uszczęśliwiając je, i wraca do źródła wszelka chwała i cześć z uszczęśliwienia, i wchodzą w głębie Boże, kontemplują życie wewnętrzne Boga, Ojca, Syna i Ducha Świętego, którego nigdy ani pojmą, ani zgłębią”. 

Jezus po swoim zmartwychwstaniu spotyka się z uczniami i zapewnia ich o swojej obecności: „Jestem z wami, aż do skończenia świata”. Daje im także nową misję – mają iść, nie tylko do Żydów, ale do wszystkich narodów, do pogan, aby czynić ich uczniami. Uczniem zaś Jezusa staje się człowiek po chrzcie w imię Trójcy Przenajświętszej. Wówczas człowiek otwiera się na perspektywę nieba. 

Wniebowstąpienie Jezusa (co prawda św. Mateusz nie wspomina o tym w swojej Ewangelii) to droga i jej kierunek. Uczniowie Jezusa, kiedy zobaczyli Mistrza unoszącego się do nieba, zdali sobie sprawę z tego, że to również ich cel. Dzisiaj warto sobie przypomnieć, że to również cel naszego życia.

Na co dzień chodzimy raczej „z nosem przy ziemi” i nie spoglądamy w niebo. A to właśnie perspektywa nieba ma sprawiać, że wstajemy rano z radością i chcemy żyć, i robić wszystko z Jezusem i dla Jezusa.