Jezus powiedział do swoich uczniów: «Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: „Dokąd idziesz?” Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Paraklet nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, to poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony».

 

Tak wiele smutku i żalu ostatnio przychodzi nam doświadczać. Towarzyszą nam jak niewidoczny złodziej, okradając nas cichaczem z pokoju serca, zaburzając nasze relacje, wpędzając nawet w głębokie stany depresyjne.

Pan Jezus wskazuje, że Jego odejście, choć chwilowo wywołało ogromny smutek wśród Uczniów, jest niezbędne, aby mógł być posłany nam Duch Pocieszyciel, który pouczy świat i pomoże podążyć ku zbawieniu.

Możemy się buntować wobec i wskutek tych naszych smutków, trosk, żalu, rozgoryczenia, jednak ostatecznie musimy zaakceptować fakt, że jedynie Bóg wie, co dla każdego z nas jest najlepsze.

Kiedy prawdziwie oprzemy się na Jezusie, nasze najboleśniejsze dzisiejsze doświadczenia uda nam się udźwignąć dzięki Jego niegasnącej miłości i mocy Bożego Ducha. Kiedy rzeczywiście zaufamy i damy się poprowadzić Duchowi Wspomożycielowi, nasza rzeczywistość stanie się o wiele lżejsza i przeżywana będzie w autentycznej Bożej Obecności. A kiedy jeszcze zaprosimy Maryję, którą dzisiaj wspominamy jako Wspomożycielkę Wiernych, możemy być pewni, że nigdy nie pozostanie sami ze swoim strapieniem.

Dziękuję Ci, mój Jezu, za dotykanie i otwieranie moich oczu na Twoje działanie. Dziękuję za prowadzanie Twojego Ducha, który delikatnie i subtelnie poucza mnie, ożywiając moją wiarę, nadzieję i miłość.

Bądź uwielbiony, mój Boże!