Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: «Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?». On odparł: «Eliasz istotnie przyjdzie i wszystko naprawi. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy ma od nich cierpieć». Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.

 

Jak dobrze przebywać w towarzystwie Jezusa (to nie żart). Dobrze jest po sakramencie pojednania przytulić się do serca Jezusa, czuć z Nim jedność. 

Nawet w tym dziwnym czasie, w którym teraz żyjemy, gdy negowane są nasze moralne zasady, tym bardziej przytulamy się do serca Jezusa, wręcz chwytamy się płaszcza Maryi i z różańcem w dłoni trwamy na modlitwie. Nie dzielimy włosa na czworo. Po prostu za ks. Dolindo powtarzamy: Jezu, Ty się tym zajmij.

„(...) Eliasz już przyszedł, a nie poznali go (…)” – żyjmy więc tak, jakby Eliasz był. Był w naszych bliskich, sąsiadach, przyjaciołach. Wsłuchajmy się w to, co mówią. Czy świat nie byłby mądrzejszy, piękniejszy, gdybyśmy mniej mówili, a więcej z uwagą słuchali?