Wtedy podeszła do Niego matka synów Zebedeusza ze swoimi synami i oddawszy Mu pokłon, o coś Go prosiła. On ją zapytał: «Czego pragniesz?" Rzekła Mu: "Powiedz, żeby ci dwaj moi synowie zasiedli w Twoim królestwie jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie". Odpowiadając zaś, Jezus rzekł: "Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?" Odpowiedzieli Mu: "Możemy". On rzekł do nich: "Kielich mój wprawdzie pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował". Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, oburzyli się na tych dwóch braci. Lecz Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: "Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszy między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu".

 

Obserwujemy dzisiaj Pana Jezusa idącego najprawdopodobniej w pielgrzymce, wśród wielu osób. W pewnym momencie bierze na bok swoich Dwunastu uczniów, ponieważ chce im powiedzieć coś bardzo ważnego. Mówiąc do uczniów, mówi także do ciebie. Spróbuj wyobrazić sobie, że jesteś tam wśród nich. W początkowych słowach wspomina o tym, co wydarzy się, gdy dotrze do Jerozolimy. To niesamowite, że ktoś z taką dokładnością przewidział swoją śmierć, a oprócz śmierci powiedział jeszcze o tym, co wydarzy się po niej, o tym, że zmartwychwstanie.

Niestety nikt go wtedy nie zrozumiał. Ty jednak jesteś w innej sytuacji. Wiesz już, co się stało po śmierci Jezusa. On na prawdę zmartwychwstał. A jeżeli zmartwychwstał, to dzięki temu możemy stać się obywatelami Nieba. Czy czujesz się mieszkańcem nieba? Jeżeli nie, to wiedz, że on czeka z otwartymi ramionami. Wyznaj mu swoje grzechy i poproś Go, aby zamieszkał w Twoi sercu.

Jeżeli wiesz już, że mieszka w twoim sercu, dziękuj Mu z całych sił, że dane ci było poznać Go osobiście.