W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w łonie moim. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.

 

Maryja, będąc w stanie błogosławionym, poszła odwiedzić swoją krewną, Elżbietę. Szła górami, mogło to być nawet 150 kilometrów. Po ludzku wydaje się to niewyobrażalne. 

W każdym zdaniu dzisiejszej Ewangelii odczuwamy, jak ważne było to spotkanie. Pozdrowienie Maryi wystarczyło, by Elżbietę napełnił Duch Święty, a dziecko pod jej sercem się poruszyło. Możemy powiedzieć, że było to pierwsze spotkanie Jezusa z Janem, który będzie wielkim prorokiem.

Słowa Elżbiety zainspirowały XI-wiecznych chrześcijan do utworzenia modlitwy do Matki Bożej, znanej teraz jako "Zdrowaś Maryjo".

Czy w codziennym życiu pamiętamy, że bliskość Maryi przybliża nas do Boga? 

Adwent to czas oczekiwania. Tak jak Maryja z pośpiechem poszła w góry, tak my z pośpiechem przygotujmy nasze serca na narodzenie naszego Pana.