Kiedy Jezus umył uczniom nogi, powiedział im: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego czynić będziecie. Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz trzeba, aby się wypełniło Pismo: „Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę”. Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście gdy się stanie, uwierzyli, że Ja jestem. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał».

 

Scena z dzisiejszej Ewangelii skłania mnie do myślenia o wdzięczności, tak bardzo nam potrzebnej, a tak bardzo ostatnio niedocenianej – wdzięczności wobec tych, którzy podejmują się służby, zwłaszcza tej codziennej, prostej, niewidocznej. Umywanie nóg nie było czynnością wymagającą heroicznej odwagi, wielkiej siły czy wysiłku. Było rzeczą zwykłą, codzienną, prozaiczną, wręcz niewartą wspomnienia. I właśnie wzór takiej służby zostawia nam Jezus. W dzisiejszych czasach ma to szczególne znaczenie. Zobaczyć i docenić wartość każdej pracy, zwłaszcza tej małej… Pani za ladą w sklepie, panów, którzy zajmują się naszymi śmieciami, pani w rejestracji odbierającej telefony. To trudna sprawa przyjąć z wdzięcznością te drobne gesty, które uważamy za coś oczywistego i obowiązkowego. Jezus uczy nas także, że wdzięczność powinna być pokorna: oto Ten, który jest Królem królów i Panem panów, wykonuje pracę niewolnika! A jednocześnie przypomina, że sługa nie może być większy od swojego Pana, nawet kiedy to Pan umywa nogi słudze. 

Jezu umywający nogi, proszę Cię o wdzięczność uważną, która dostrzeże najmniejszy nawet gest. Proszę Cię o wdzięczność pokorną, bym służbę innych przyjmowała bez wywyższania się. 

Jezu, Królu umywający nogi – zmiłuj się nad nami.