Odpowiadając Jezus rzekł: "Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić?". Odpowiedzieli Mu: "Możemy". On rzekł do nich: "Kielich mój pić będziecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej i lewej, ale dostanie się ono tym, dla których mój Ojciec je przygotował". Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, oburzyli się na tych dwóch braci. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł: "Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu".

 

Autentyczne pójście za Jezusem, oznacza bycie gotowym do tego, aby służyć. Jedyną nagrodą, jaką możemy oczekiwać w zamian, jest życie wieczne. Wszystkie ziemskie przywileje, bledną wobec tej perspektywy. Pójście za Jezusem ma nas prowadzić do wolności wewnętrznej. Tylko człowiekowi autentycznie wolnemu, nie będzie zależało na materialnych nagrodach ani na ludzkich pochlebstwach. Do wewnętrznej wolności musimy dojrzeć. Matka synów Zebedeusza kierowała się matczyną miłością. Dla swoich synów pragnęła tego, co najlepsze. Długo nie myśląc, przy nadarzającej się okazji, w porywie serca, przekonana, że Jezus jest Synem Bożym, poprosiła Go, aby zapewnił jej synom życie wieczne. Matka, choćby była nawet najbardziej pobożna i dobra, nie jest w stanie wyprosić dla swoich dzieci, życia wiecznego. Może jedynie wspierać dzieci swoją modlitwą, aby miały siłę iść po właściwej drodze. Żyjąc na ziemi, każdy z nas, poprzez swoje osobiste decyzje i konkretne czyny, może albo wejść w bramy Królestwa Niebieskiego, albo bramy nieba sam przed sobą zamknąć.