Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to Pan rzekł do niego: «Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste».

 

Oburzyło faryzeusza zachowanie Jezusa, który nie umył rąk przed posiłkiem. Nie chodziło o względy higieniczne, ale bardziej o zachowanie tradycji, która nakazywała zamoczenie końców palców. Jezus pokazuje w tym wydarzeniu, co naprawdę się liczy. Bowiem chodzi o motywację, chodzi o serce. Jezus wyrzuca faryzeuszom, że dbają tylko i wyłącznie o zewnętrzy wizerunek, a wewnątrz pełni są brudów i niegodziwości. 

Owa postawa faryzeuszów dbających tylko i wyłącznie o zewnętrzy wizerunek jest często spotykana pośród ludzi. No bo co inni powiedzą? Jak mnie zobaczą, tak mnie będą oceniać. A liczy się przede wszystkim nasze wnętrze. Dbajmy o wewnętrzy ład i porządek, to i na zewnątrz będziemy piękni.