Gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa, On powiedział do swoich uczniów: «Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi». Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o to powiedzenie.

 

„Weźcie wy sobie dobrze do serca te słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi".

Nie daje mi spokoju pytanie: dlaczego uczniowie bali się zapytać Jezusa o to powiedzenie? Nie chcieli rozczarować ludzi patrzących z podziwem na ich Nauczyciela? Nie chcieli, by prysł czar wszechmocnego Mistrza, któremu niestraszne legiony duchów nieczystych, ludzkie biedy, strapienia i choroby? Nie chcieli, by ktoś pomyślał o nich, że źle wybrali, że zmarnowali życie...? A może mieli nadzieję, że się tylko przesłyszeli? Albo bali się przyznać, że nie rozumieją? A może tak bardzo nie chcieli zrozumieć...? 

Może i oni tak bardzo pragnęli chrześcijaństwa bez krzyża...