Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto Anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów». A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: «Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel», to znaczy Bóg z nami. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie.

 

Wielka próba Józefa ukazuje nam dziś, że Bóg każdego, kto jest sprawiedliwy w Jego oczach, bierze w obronę, wstawia się za nim i przychodzi z pomocą w sytuacjach trudnych, po ludzku mówiąc, bez wyjścia, przekraczających ludzkie rozumowanie.

Możemy sobie wyobrazić ból i zmaganie Józefa, jego wewnętrzną walkę, jego "ciemną noc", kiedy wydawało się po ludzku, że wszystko już stracone, że poniósł całkowitą porażkę, a w dodatku, jak to możliwe, żeby Maryja...? Przecież bezwzględnie Jej ufał… A jednak nie skazuje Maryi na śmierć, ale pragnie ochronić Jej życie. Zapewne tysiące pytań budziło się w jego sercu i na każde brakowało odpowiedzi. A Maryja milczy… Milczy, aby w całej pełni zrobić miejsce Bogu. W zawierzeniu czeka na Jego interwencję i Jej wiara nie zostaje zawiedziona.

Pośród największych wewnętrznych zmagań, największej ciemności Bóg posyła swego anioła, aby oświecić Józefa, aby ukazać mu prawdę, aby mu powiedzieć "Nie bój się, Józefie". Zapewne od tego momentu życie Józefa nabrało zupełnie nowego wymiaru. Światło zabłysło w ciemnościach i przyjął on Boży plan zbawienia, ale także Boży plan na jego osobiste życie. Odtąd bowiem wszystko stało się inne, niż sobie wyobrażał. Uczynił tak, jak mu polecił anioł, poddając się we wszystkim woli Bożej.

Bóg dopuścił te wydarzenia w życiu Maryi i Józefa, aby umocnić wiarę Maryi i uświęcić sprawiedliwość Józefa. Aby jeszcze raz ukazać, że On jest Panem, że dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych i aby Józef uwierzył, że Maryja naprawdę jest Matką Zbawiciela. On pierwszy jest tego świadkiem. On pierwszy dzieli z Maryją te wielkie tajemnice. Sprawiedliwość Józefa, jego pokora i poddanie zostały stokrotnie wynagrodzone. Niewiele o nim mówi Pismo Święte. Pozostał, można by powiedzieć, "milczącym barankiem", ale jego obecność i wstawiennictwo są nieustannie obecne w Kościele.

Święty Józefie, módl się za nami.