Po wyjściu Judasza z wieczernika Jezus powiedział: ”Syn Człowieczy został teraz uwielbiony, a w Nim został Bóg uwielbiony. Jeżeli Bóg został w Nim uwielbiony, to Bóg uwielbi Go także w sobie samym, i zaraz Go uwielbi. Dzieci, jeszcze krótko - jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale - jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię - dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”.

 

Wiara, która jest darem Pana Boga, to piękny dar, niestety niezwykle kruchy, delikatny, wymagający nieustannego zaangażowania serca. Wiara dziecka, wiara młodzieńca, wiara dorosłego – zawsze inna, zawsze wymagająca, stawiająca pytania, wątpiąca, pełna zadumy. Wiara człowieka – dar Boga, wezwanie i przygoda zarazem. Jest wiara prywatna, ta najbardziej osobista i ta jakby bardziej „na zewnątrz”, poddawana na różne sposoby opinii innych, nieraz krytyce, przedmiot zazdrości, tęsknoty. Cokolwiek by powiedzieć o wierze, ona wymyka się naszemu rozumieniu, czuciu i byciu. 

W pierwszym dzisiejszym czytaniu słyszymy opowieść o Pawle i Barnabie, którzy powracają do Listry, do Ikonium i do Antiochii, aby umacniać współbraci w wierze. Czytamy o tym, że zachęcali oni innych „do wytrwania w wierze” (Dz 14, 22). Następnie wśród modlitw i postów ustanawiali starszych. To ciekawe, że rodzenie do dojrzałej wiary, tak bardzo osobistej, wiąże się w tej sytuacji z ustanawianiem starszych. Tak rodzi się struktura Kościoła. Charyzmat i Urząd – razem, nie osobno, a na pewno nie przeciw sobie.

Ewangelizacja to czynienie uczniów Pana, który objawia się w sposób pełny w Kościele. Znamienne są słowa „Kiedy przybyli i zebrali miejscowy Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary” (Dz 14, 27). Jak często słyszymy stwierdzenie „Jezus tak, Kościół nie”. Lektura dzisiejszego czytania zdaje się silnie podważać zasadność takiego myślenia. 

Drugie czytanie kieruje naszą uwagę w czas przyszły. Jan ma wizję i widzi nowe niebo i nową ziemię (Ap 21, 1-5). To, co było do tej pory, przemija, liczy się tylko to, co nowe. I tu pewien paradoks wyłania się z opisu wizji, a mianowicie nowe czerpie ze starego, stare rodzi to, co nowe. Przemija to, co stare, ustępuje nowemu. Nie można zatrzymać starego i cieszyć się tym, co nowe. To dobra lekcja dla nas wszystkich. Spoglądając w przyszłość, z nadzieją rozpoznajemy w wizji obietnicę lepszego świata, lepszego życia, pełniejszej relacji z Bogiem. Mówi się, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Kochamy chodzić w starych, dobrze wychodzonych butach, trudno nam rozstać się z ulubionym, wytartym i podziurawionym swetrem. Na półkach gromadzimy nieprzeczytane książki, których nikomu nie damy, pomimo że sami ich nigdy nie czytaliśmy i najprawdopodobniej nigdy już nie przeczytamy. Lęk paraliżuje nas przed wolnością, zamyka nas na obietnicę nowego świata, uczestniczenia w sprawach większych i wspanialszych. Jan opisuje wspaniałą przyszłość „Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża”. (Ap 21, 2). Czyż Bóg nie jest wspaniały? Oferuje nam nowe miasto, święte, cudowne. A przede wszystkim daje nam siebie. Chce być w relacji z każdym z nas, osobiście i dlatego woła „Oto czynię wszystko nowe” (Ap 21, 5).

Wreszcie Ewangelia i słowa, które powinniśmy znać, powtarzać i czynić każdego dnia: „Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie” (J 13, 34). Miłość jest kluczem wszystkiego. Bez miłości nic nie ma sensu, wszystko jest suche, jałowe, bez smaku. 

Wiara, która jest darem od Boga, wzrasta we wspólnocie Kościoła. Pozwala zrodzić się w nas nadziei nowego nieba i nowej ziemi, która owocuje i urzeczywistnia się w nas tu i teraz, kiedy miłujemy się wzajemnie.