Gdy Jezus wszedł do łodzi, poszli za Nim Jego uczniowie. Nagle zerwała się gwałtowna burza na jeziorze, tak że fale zalewały łódź; On zaś spał. Wtedy przystąpili do Niego i obudzili Go, mówiąc: „Panie, ratuj, giniemy!” A On im rzekł: „Czemu bojaźliwi jesteście, małej wiary?” Potem wstał, rozkazał wichrom i jezioru, i nastała głęboka cisza. A ludzie pytali zdumieni: „Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?”

 

Gdy tylko zbliża się do nas burza, staramy się natychmiast ukryć, znaleźć schronienie. Wiemy, że burza może stanowić dla nas niebezpieczeństwo. Boimy się jej. Zamknijcie oczy i przypomnijcie sobie najgorszą burzę, jaką kiedykolwiek widzieliście. Już? Udało się wam? Wyobraźcie sobie teraz, że w czasie takiej właśnie burzy znajdujecie się na łódce, na olbrzymim jeziorze albo nawet morzu. Straszne, prawda? Tak właśnie musieli się czuć uczniowie.

W chwili największego strachu apostołowie zwracają się w końcu do Jezusa. Proszą Go o pomoc, a On jednym słowem ucisza burzę! Tak, Jezus jest prawdziwym ratownikiem! W chwilach lęku śmiało wzywajmy Jego pomocy. Tę prawdę pięknie wyśpiewała Arka Noego w jednej ze swoich piosenek.

Posłuchajcie:

Natomiast dziś wieczorem na modlitwie zaśpiewajcie sobie z całą rodziną inną znaną pieśń: