Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał. Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie".

 

Może się wydawać, że dzisiejsza Ewangelia jest jakaś taka zacofana, niedzisiejsza. Bo co to w ogóle jest przepasanie bioder? Przecież mamy spodnie i paski do nich. Kto dziś używa pochodni? My mamy prąd elektryczny, a w najgorszym razie używamy latarki ledowej albo latarki w komórce.

Czy Jezus chce, byśmy ubierali się jak starożytni Żydzi i czekali na jakiegoś tajemniczego pana, i to tylko po to, by być dla niego służącym? Myślę, że doskonale czujecie, iż w tej przypowieści nie o to chodzi.

Panem wracającym z uczty jest sam Pan Jezus. Jego wielkim pragnieniem jest to, by ludzie byli w każdej chwili gotowi na Jego przyjście. Gotowi na przyjęcie naszego Pana, gdy tylko zakołacze. I wcale nie musi tu chodzić o koniec świata. Może to dotyczyć każdego naszego dnia. W innym miejscu Ewangelii Pan Jezus powiedział do nas, że jest w tych najmniejszych ludziach, w głodnych, biednych i spragnionych. Gotowość pomocy takim ludziom jest niczym innym jak gotowością służenia samemu Jezusowi.

Pamiętajcie też, że nagrodą za taką służbę i naszą ciągłą gotowość jest niezwykła uczta. Przygotował ją dla nas w Niebie sam Chrystus. Wielka wspaniała impreza, jakiej jeszcze nigdy nie przeżyliśmy. O to, byśmy się tam dobrze czuli i nic nam nie brakowało będzie dbał sam Jezus Chrystus :)