Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

 

Kiedy mamy odwagę popatrzeć do lustra, jesteśmy też otwarci na konfrontację naszych wyobrażeń z tym, co zobaczymy. Zazwyczaj coś znajdziemy do poprawy. Mieć odwagę przeglądnąć się w Słowie Boga jak w zwierciadle, to dla wielu duże ryzyko, szczególnie w Wielkim Poście. Ale trzeba mieć odwagę patrzeć do końca, „wytrzymać” początkowe napięcie, bo inaczej nie znajdziemy sposobu na piękno. 

Teksty biblijne na post są mocne, ale zwierciadło Biblii, jak powiedział  św. Grzegorz Wielki: „odbija nasze wewnętrzne oblicze”. Jeśli jesteś gotowy i chcesz, to słuchaj: „Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory!” (Iz 1,10). Nie jest łatwo przyjąć, że wnętrze moje to Sodoma i Gomora…, ale bądźmy do końca szczerzy i przypatrzmy się myślom, które „nurtują w naszym sercu”. 

Jezus przestrzega przed obłudą – dwulicowością, po to masz się przejrzeć w Nim, abyś nie szukał wielkości i chwały w skupianiu się na sobie, np. poprzez ubranie czy poprzez słowa, które czynią cię mistrzem, ojcem, przewodnikiem, idolem, bogiem… (Mt 23, 2-7).

Człowiek ufający Bogu, a tym bardziej służący Mu, nie skupia na sobie, nie szuka swojej chwały! Więcej, cała dynamika zachowania kieruje go w stronę służby innym i bycia mniejszym. Więcej, im bardziej jest większy, np. poprzez piastowane urzędy, tym radośniej służy. Ponieważ naśladuje Ojca i Pana wszystkich. Przynajmniej Jeden taki jest, no może dwie Osoby są takie zawsze blisko nas: Jezus i Maryja. Mamy do nich dołączyć (Mt 23, 12-13).

Są więc myśli i czyny rodem z samej Sodomy i Gomory, dlatego Pan mówi: „przestań czynić zło” (Iz 1, 16).

Są bardziej subtelne myśli, takie jak pragnienie nazywania siebie mistrzem. Jezus mówi „Nie chciejcie, aby was nazywano  mistrzami”.  Nawet takie pragnienia trzeba zostawić (Mt 23, 10).  

Do tych zaś, którzy odkryli brzydotę myśli i czynów, tych sodomskich i tych subtelnych, Bóg mówi: „obmyj się” i „zaprawiaj się w dobrym”, „wspomagaj uciśnionego” (Iz 1,16-17). Nie miej wątpliwości, że nawet wtedy, kiedy twoja dusza została splamiona i zabarwiona złem jak purpura, Pan w swojej mocy miłosierdzia może na nowo przywrócić jej piękno i delikatność wełny. Ważne, żeby się „nie zaciąć w oporze” (Iz 1,18-20), ale wytrwać do końca przed Słowem Bożym, przyjąć prawdę i posłuchać. Posłuszeństwo Słowu prowadzi do piękna.

 

Przeczytaj również >>Bóg w "Chacie"<< - Przemysława Radzyńskiego.