Mojżesz tak przemówił do ludu: „Pan Bóg twój wzbudzi ci proroka spośród braci twoich, podobnego do mnie. Jego będziesz słuchał. Właśnie o to prosiłeś Pana Boga swego na Horebie, w dniu zgromadzenia: «Niech więcej nie słucham głosu Pana Boga mojego i niech już nie widzę tego wielkiego ognia, abym nie umarł»”. I odrzekł mi Pan: „Dobrze powiedzieli. Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę. Jeśli ktoś nie będzie chciał słuchać moich słów wypowiedzianych w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania sprawy. Lecz jeśli który prorok odważy się mówić w moim imieniu to, czego mu nie rozkazałem, albo wystąpi w imieniu bogów obcych, taki prorok musi ponieść śmierć”.

 

Nieraz lekceważąco podchodzimy do słuchania tego, co Bóg mówi. A mówi przez Biblię, osobiście do nas w czasie modlitwy, przez najbliższych, przez pasterzy i różne sytuacje, które zdarzają się każdego dnia. Nazbyt łatwo chłoniemy telewizyjne wieści, które zapychają nas niczym kebab na tyle, że na wieści od Boga już nie ma miejsca.