Gdy anioł przemówił do niewiast, one pośpiesznie oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i biegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi i rzekł: Witajcie. One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: Nie bójcie się. Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech idą do Galilei, tam Mnie zobaczą. Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu. Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między żydami i trwa aż do dnia dzisiejszego.

 

Witajcie!

Zwrot, jakże ludzki, zwyczajny i codzienny, którego użył Jezus, bardzo koresponduje mi ze sposobem witania się papieża Franciszka z wiernymi: "dzień dobry". Ten zwykły zwrot sprawia, że otwiera się przestrzeń życzliwości i  bezpieczeństwa (o tym świadczą słowa "nie bój się").

Jezus Zmartwychwstały zaprasza nas do naszej codzienności i zwyczajności. On wie, że mamy z nią problem, i że większość z nas najchętniej by od niej uciekła. I to jest nasz wielki błąd, bo właśnie w naszej "prozie życia" mamy szansę czynić małe rzeczy z wielką miłością. A możemy to czynić, bo Chrystus Zmartwychwstał!