Najmilszy: Pospiesz się, by przybyć do mnie szybko. Demas bowiem mię opuścił umiłowawszy ten świat i podążył do Tesaloniki, Krescens do Galacji, Tytus do Dalmacji. Łukasz sam jest ze mną. Weź Marka i przyprowadź ze sobą; jest mi bowiem przydatny do posługiwania. Tychika zaś posłałem do Efezu. Opończę, którą pozostawiłem w Troadzie u Karpa, przynieś idąc po drodze, a także księgi, zwłaszcza pergaminy. Aleksander, brązownik, wyrządził mi wiele zła: odda mu Pan według jego uczynków. I ty się go strzeż, albowiem sprzeciwiał się bardzo naszym słowom. W pierwszej mojej obronie nikt przy mnie nie stanął, ale mię wszyscy opuścili: niech im to nie będzie policzone! Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii i żeby wszystkie narody posłyszały.

 

Drugi list do Tymoteusza św. Paweł napisał krótko przed śmiercią i jest on ostatnim z jego pism zamieszczonych w Nowym Testamencie. Apostoł, więziony w Rzymie, oczekiwał na wykonanie wyroku. Wyczuwając zbliżającą się śmierć, chciał jeszcze raz za życia spotkać ukochanego ucznia i najbliższego współpracownika, Tymoteusza, do którego kieruje list. Był to dla Pawła moment trudny – przeżywał ciężkie chwile, czuł się opuszczony. Kluczowe w tym fragmencie są słowa: „Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii (…)”.

Św. Paweł w obliczu cierpienia i samotności całym sercem wielbi Boga. Nie zachwiała się jego wiara. Umocniony Duchem Świętym w pełni ufa Jezusowi i broni Ewangelii. Cierpi za Bożą naukę.

Czy i my w ciężkich chwilach mamy na tyle wiary i siły, by dziękować Bogu za swoje życie? Czy potrafimy podtrzymywać innych na duchu, wiedząc, że wszyscy nas opuścili? Apostoł Paweł uczy nas dostrzegać w historii naszego życia działania Boga. Trzeba nam rozpoznać, jak poprzez ciężkie doświadczenia i cierpienie Stwórca kształtuje w nas wiarę i miłość.

Wierność Bogu i Jego Słowu to jedyna słuszna droga!