Dawid zapytał go: „Skąd przybywasz?” Odpowiedział mu: „Ocalałem z izraelskiego obozu”. Rzekł do niego Dawid: „Opowiedz mi, proszę, co się tam stało?” Opowiedział więc, że ludzie uciekli z pola walki, wielu z ludzi zginęło, i że ponieśli śmierć również Saul i jego syn, Jonatan. Dawid, schwyciwszy swe szaty, rozdarł je. Tak też uczynili wszyscy mężowie, którzy z nim byli. Potem lamentowali i płakali, i pościli aż do wieczora z tego powodu, że padł od miecza Saul, a także syn jego, Jonatan, i z powodu ludu Pańskiego i domu Izraela. I powiedział Dawid: „O Izraelu, twa chwała na wyżynach twoich leży pobita. Jakże padli bohaterowie? Saul i Jonatan, kochani i pełni uroku, za życia i w śmierci nie są rozdzieleni. Byli oni bystrzejsi od orłów, dzielniejsi od lwów. O, płaczcie nad Saulem, córki izraelskie: On was ubierał w prześliczne szkarłaty, złotymi ozdobami upiększał stroje. Jakże zginąć mogli waleczni, wśród boju Jonatan przebity śmiertelnie? Żal mi ciebie, mój bracie, Jonatanie. Tak bardzo byłeś mi drogi! Więcej ceniłem twą miłość niżeli miłość kobiet. Jakże padli bohaterowie? Jakże przepadły wojenne oręża?”

 

Dawid, mimo że był bardzo źle traktowany przez Saula, potrafi oddać należną cześć zmarłemu władcy, potrafi wypełnić naturalny porządek zdarzeń w zaistniałej sytuacji. Widmo przejęcia władzy po śmierci Saula nie paraliżuje Dawida, nie powoduje chaosu w jego poczynaniach.

Zastanówmy się dziś nad naszym postępowaniem, czy potrafimy w spokoju wsłuchiwać się w głos Pana? Czy przy podejmowaniu decyzji zastanawiamy się o ich możliwych konsekwencjach dla naszych najbliższych w domu, w sąsiedztwie, w pracy?

Niech nasz osobisty sukces, władza, pieniądze nie będą nigdy nadrzędnym celem, do którego będziemy dążyć nie patrząc na dobro innych ludzi, nie patrząc na okoliczności i miejsce, w jakich przyszło nam żyć.

Bądźmy pozytywnymi gwałtownikami, którzy dla dobrych idei potrafią rzeczywiście zawalczyć, ale zachowując wszystkie reguły gry!