Ja, Pan, twój Bóg, ująłem twą prawicę, mówiąc ci: «Nie lękaj się, przychodzę ci z pomocą». Nie bój się, robaczku Jakubie, nieboraku Izraelu! Ja cię wspomagam – mówi Pan – odkupicielem twoim – Święty Izraela. Oto Ja przemieniam cię w młockarskie sanie, nowe, o podwójnym rzędzie zębów: ty zmłócisz i pokruszysz góry, zamienisz pagórki w drobną sieczkę; ty je przewiejesz, a wicher je porwie i trąba powietrzna rozmiecie. Ty natomiast rozradujesz się w Panu, chlubić się będziesz w Świętym Izraela. Nędzni i biedni szukają wody, a jej nie ma! Ich język wysechł już z pragnienia. Ja, Pan, wysłucham ich, nie opuszczę ich Ja, Bóg Izraela. Każę wytrysnąć strumieniom na nagich wzgórzach i źródłom wód pośrodku nizin. Zamienię pustynię w pojezierze, a wyschniętą ziemię w wodotryski. Na pustyni zasadzę cedry, akacje, mirty i oliwki; rozkrzewię na pustkowiu cyprysy, wiązy i bukszpan obok siebie. Ażeby zobaczyli i poznali, rozważyli i pojęli wszyscy, że ręka Pańska to uczyniła, że Święty Izraela tego dokonał. 
 

 

Kiedy patrzę na swoje życie, które dostałem od Boga Ojca, widzę, że nie bałem się tylko tych, których znałem. Ufnie podawałem swoją małą rączkę tylko tym, którzy byli mi bliscy. Z nadzieją słuchałem tylko tych obietnic, które wypowiadali ci, którzy wiele razy wcześniej dotrzymali słowa. Znowu w moim życiu przyszedł czas, kiedy wołam do Boga: na nowo pokaż mi siebie; objaw mi, jaki jesteś i czego chcesz ode mnie. Wołam do Boga, ponieważ… nie chcę się bać. Chcę żyć.