Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym się tobie odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych”.

 

Nie zapraszaj swoich przyjaciół, ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów… To, że mam nie zapraszać zamożnych sąsiadów jeszcze można zrozumieć. Sute imprezy z czystej próżności, zbytku, itd. Jasne. Ale szlaban na zapraszanie braci i krewnych??? A podtrzymywanie więzi rodzinnych? A tak w ogóle, co złego jest w otrzymaniu odpłaty? Właściwie nic. Oczekiwanie na odpłatę w pewnych okolicznościach może nas jednak zniszczyć. Może nas zwieść na manowce. Anna Jedna w ostatnio wydanej książce pt. „Ile warta jest twoja obrączka” pisze: „Nie przysięgałam: Ślubuję Ci miłość, dopóki będziesz mnie kochał… Wierność, dopóki mnie nie zdradzisz… Uczciwość małżeńską, dopóki mnie nie okłamiesz… Oraz że Cię nie opuszczę, dopóki ty zostaniesz przy mnie…”. Fiksowanie się na odpłatę, chociażby najbardziej słuszną i sprawiedliwą, ale na dany moment nierealną, może czasem doprowadzić do ruiny. Wolność zaś do niej, chociażby była szaleństwem w oczach świata, przynosi pokój, a nawet szczęście. Amen.