Jezus im odpowiedział: "Zadam wam jedno pytanie. Odpowiedzcie Mi na nie, a powiem wam, jakim prawem to czynię. Czy chrzest Janowy pochodził z nieba, czy też od ludzi? Odpowiedzcie Mi". Oni zastanawiali się między sobą: "Jeśli powiemy: „Z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” Powiemy: „Od ludzi”. Lecz bali się tłumu, ponieważ wszyscy rzeczywiście uważali Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: "Nie wiemy". Jezus im rzekł: "Zatem i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię".

    Żydzi z powyższej ewangelii szukali wyjścia pośredniego: nie zrazić ludzi do siebie, ale i pozostać przy swoim zdaniu. Do niczego ich to nie doprowadziło, a na pewno nie do poznania prawdy, do rozpoznania Jezusa Chrystusa. Uwikłani w swoje i innych opinie nie potrafili otworzyć serc na to, co widziały ich oczy. A tłumy, widząc cuda, które czynił Jezus, potrafili Mu uwierzyć.

    Czy w moim życiu dostrzegam Jezusa?, to, co robi i co do mnie mówi? Abym potrafił każdego dnia pytać: czego dzisiaj ode mnie oczekujesz, Panie?, co Ty byś zrobił na moim miejscu? To przecież takie podejście do świata da prawdziwą wolność, wolność od moich subiektywnych opinii i poglądów innych. Panie Jezu, chcę być wolny, dlatego chcę iść Twoją drogą, drogą Twojej miłości, chcę naśladować Ciebie, służąc moim siostrom i braciom.