Jezus obchodził Galileę. Nie chciał bowiem chodzić po Judei, bo Żydzi zamierzali Go zabić. A zbliżało się żydowskie Święto Namiotów. Kiedy zaś bracia Jego udali się na święto, wówczas poszedł i On, jednakże nie jawnie, lecz skrycie. Niektórzy z mieszkańców Jerozolimy mówili: «Czyż to nie jest Ten, którego usiłują zabić? A oto jawnie przemawia i nic mu nie mówią. Czyżby zwierzchnicy naprawdę się przekonali, że On jest Mesjaszem? Przecież my wiemy, skąd On pochodzi, natomiast gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest». A Jezus, nauczając w świątyni, zawołał tymi słowami: «I Mnie znacie, i wiecie, skąd jestem. Ja jednak nie przyszedłem sam z siebie; lecz prawdomówny jest Ten, który Mnie posłał, którego wy nie znacie. Ja Go znam, bo od Niego jestem i On Mnie posłał». Zamierzali więc Go pojmać, jednakże nikt nie podniósł na Niego ręki, ponieważ godzina Jego jeszcze nie nadeszła.

 

W coraz trudniejszych czasach przychodzi nam żyć – nam, jako ludziom wierzącym. Coraz trudniej wychowywać młode pokolenia w duchu chrześcijańskim. Próbuje się ludziom wierzącym ograniczyć wolność słowa. Próbuje się im zamknąć usta, by nie mówić prawdy o Bogu, życiu, Ewangelii. Nieprzyjaciele Boga już nawet na lekcjach religii zabroniliby mówić, że aborcja czy eutanazja jest zabójstwem. Toczy się otwarta walka z Bogiem.

Ta walka toczyła się już za czasów Chrystusa. Jezus nie uniknął prześladowania już za życia. Wielu czyhało na Jego życie, by jak najszybciej Go zabić, wyrzucić z przestrzeni życia publicznego. Ponieważ Jego słowa, nauczanie nie zgadzały się z ówczesnymi trendami czy sposobem myślenia.

Wydaje się, że dzisiaj jest podobnie. Bóg, Ewangelia, prawo moralne stanowią dla niektórych zagrożenie. To oni próbują zabić Boga już nie tylko w swoim życiu, ale i w życiu innych ludzi. Nie bójmy się nieprzyjaciół Boga i nie dajmy w sobie i w młodym pokoleniu zabić Bożego życia.