Jezus, nauczając rzesze, mówił: «Strzeżcie się uczonych w Piśmie. Z upodobaniem chodzą oni w powłóczystych szatach, lubią pozdrowienia na rynku, pierwsze krzesła w synagogach i zaszczytne miejsca na ucztach. Objadają domy wdów i dla pozoru odprawiają długie modlitwy. Ci tym surowszy dostaną wyrok». Potem, usiadłszy naprzeciw skarbony, przypatrywał się, jak tłum wrzucał drobne pieniądze do skarbony. Wielu bogatych wrzucało wiele. Przyszła też jedna uboga wdowa i wrzuciła dwa pieniążki, czyli jeden grosz. Wtedy przywołał swoich uczniów i rzekł do nich: «Zaprawdę, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich, którzy kładli do skarbony. Wszyscy bowiem wrzucali z tego, co im zbywało; ona zaś ze swego niedostatku wrzuciła wszystko, co miała na swe utrzymanie».

 

Jezus w Ewangelii pokazuje nam na wyjątkową postawę ubogiej wdowy, która wrzuciła do skarbony świątynnej całe swoje utrzymanie. Uboga wdowa, podobnie jak Maryja, bezgranicznie zaufała Bogu i oddała Mu wszystko, co miała. Zapewne kiedy składała ofiarę, czuła się zawstydzona. Gdyby tylko mogła, na pewno dałaby więcej. Czy i my nie czujemy się czasami zawstydzeni, kiedy stajemy przed Bogiem? Nasze modlitwy są takie rozproszone i ubogie, a dobre uczynki znikome i nieliczne. Chcielibyśmy więcej tego, co miłe Bogu, a ciągle jest, jak jest. Jednak Bóg nie czeka na nasze, kto wie jak wielkie, ofiary i wyrzeczenia. On czeka na naszą bezgraniczną, autentyczną miłość oraz zaufanie – zdolne oddać Mu dosłownie wszystko. Zatem w tej Ewangelii tkwi symboliczna prawda, nauka dla nas, że mamy Bogu oddać wszystko, całych siebie. Żadnego “pieniążka” nie mamy zachować dla siebie. I to wcale nie oznacza, że mamy wrzucić do kościelnej skarbony to, co mamy na chleb dla dzieci. Nie, to nie o to chodzi. Mamy Mu oddać do dyspozycji samych siebie. A wtedy On już zadziała, tak jak w dzisiejszym pierwszym czytaniu.

Czasem może się komuś wydawać, że jego życie jest bez sensu, jest mało warte. W sumie to nie ma nawet czego oddać Panu Bogu. To taki, zdawać by się mogło, niewiele znaczący grosz. A jednak, jak widać, właśnie to może być skarbem w oczach Bożych. Na taką ofiarę Bóg czeka. Bo jak my możemy się Bogu wypłacić? Jedyne, czego możemy naprawdę dużo dać, jedyne, w co opływamy, to nasza słabość i nasz grzech.