Jezus powiedział do swoich uczniów: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec".

 

Ziarno obumiera, by wydać plon. Umiłowanie życia prowadzi do zatracenia. Służba polega na zostawieniu wszystkiego, by pójść za Chrystusem. A to jest wbrew populizmowi i wygodom tego świata. Jeszcze nie tak dawno myślałem, że chrześcijaństwo będzie niebawem niemodne. Okazuje się, że zamiast wbicia się w światowe trendy chrześcijaństwo pozostaje „sobą”. I to jest jego największą siłą – ma korzenie, które pozwalają na ciągły rozwój. W przeciwieństwie do świata, który wciąż jeszcze szuka „siebie”.