Jezus opowiedział uczniom przypowieść: «Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego».

 

Zbyt wiele jest wokół szemrania, zakłamania, półprawd, dwulicowości, fałszywej uprzejmości etc. Przesiąkamy narracją tego świata, która często nijak się ma do Dekalogu. Dlatego tak niezmiernie istotne jest, kogo słuchamy, kto jest dla nas autorytetem i jakie wartości są dla nas ważne.
Często wytykamy najdrobniejsze błędy i potknięcia innym, a sami jakoś zupełnie nie widzimy swoich wielkich ułomności, przeinaczeń, uchybień, bo już stały się takie swojskie. Granica między dobrem a złem zaczęła się przesuwać, zacierać. Przyzwyczajamy się do grzechu… Grzech nam spowszedniał!

Za kilka dni będziemy obchodzić Święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Może warto już dzisiaj przystanąć pod Krzyżem Chrystusa, gdzie nie można, nie godzi się niczego udawać. Może warto uświadomić sobie po raz kolejny swoją ślepotę, swoją małość i grzeszność, ale też ogrom Bożej miłości, która nikim nie gardzi i nikogo nie wytyka palcem.

Upadam, Panie, na kolana przed Twoim Majestatem, pomóż mi, proszę, zobaczyć wszelkie moje belki i drzazgi. Pomóż mi je usunąć, bym mogła przejrzeć, bym naprawdę mogła stać się autentycznym świadkiem Twojej wybaczającej miłości.

Jezu, ufam Tobie!