Tak mówi Pan wszechmogący: «Biada beztroskim na Syjonie i dufnym na górze Samarii. Leżą na łożach z kości słoniowej i wylegują się na dywanach; jedzą oni jagnięta z trzody i cielęta ze środka obory. Improwizują na strunach harfy i jak Dawid wynajdują instrumenty muzyczne. Piją czaszami wino i najlepszym olejkiem się namaszczają, a nic się nie martwią upadkiem domu Józefa. Dlatego teraz ich poprowadzę na czele wygnańców, i zniknie krzykliwe grono hulaków».

 

Jak z mokrej szmaty wyciska się wodę, by jej się pozbyć, tak i z życia można wycisnąć, „ile się da”, w tym duchową czujność, wrażliwość i miłosierdzie. A z czasem każda szmata trafia do śmieci.