Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. A tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: «Oto Twoja Matka i bracia na dworze szukają Ciebie». Odpowiedział im: «Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?». I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: «Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką».

 

Ta Ewangelia jest trudna, bo Jezus, wydawać by się mogło, lekceważy swoją Matkę, mówiąc „a któż jest moją matką...”. Czy ja jako matka nie oburzałabym się na takie słowa? 

Jednak sens nie tkwi w braku szacunku Syna do Matki. Bo całe swoje życie Jezus był posłuszny swoim rodzicom, Maryi i Józefowi, tu na ziemi. Sens ukryty jest w wypełnianiu woli Bożej. 

Tak jak Jezus słuchał rodziców, tak Maryja słuchała swego Syna. Można powiedzieć – nie jak Matka, ale jak Córka swego Syna. Nie przeczytamy w tej Ewangelii, że Jezus Ją uraził, nie szukała też zasług jako Matka samego Zbawiciela. Ale w pokorze wypełniała wolę Boga. Jeśli przyjmujesz tak jak Ona swoje życie z jego radościami, ale też z trudnościami, to jesteś w bardzo bliskiej relacji z Bogiem. Stajesz się bratem, a nawet Matką Jezusa. To chce powiedzieć  dziś Tobie i mnie ta Ewangelia.