Jezus opowiedział uczniom przypowieść: „Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Jak możesz mówić swemu bratu: «Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku», gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata”.

 

Nie można być ślepym. Nie potrafimy wtedy nikomu wskazać drogi. Nie potrafimy być przewodnikami, świadkami. Wskazuje tylko ten, kto widzi. Ślepy to ten, któremu belka przesłania widok. Pomyśl, jaką belkę trzeba usunąć, aby zobaczyć, aby przejrzeć!

Jakże ławo zobaczyć drzazgę, drobiazg. Jakże łatwo z tego uczynić problem, a zarazem prawdziwe zło ukryć, zatuszować itd. Wyrzuć więc to, co większe, co bardziej przesłania, aby potem z czystym sumieniem domagać się odrzucenia tego, co mniejsze. Najpierw belka, a potem drzazga.