Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: "Obroń mnie przed moim przeciwnikiem". Przez pewien czas nie chciał. Lecz potem rzekł do siebie: "Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie”. I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”

 

Pan Jezus mówi do apostołów, czyli do nas wszystkich, że mamy być wytrwali w modlitwie. Mamy się nie zniechęcać, nie poddawać. Mówi się, że wytrwałość jest potrzebna, by osiągnąć sukces. Ten duchowy sukces także.

Skoro rodzice nas słuchają, bo w swej miłości chcą dla nas jak najlepiej, to co dopiero nasz doskonały Ojciec Niebieski.

Wytrwajmy, pomimo że siostra jest śmiertelnie chora.

Wytrwajmy, pomimo że tata wciąż pije.

Wytrwajmy, pomimo że koledzy wciąż mi dokuczają.

Wytrwajmy, pomimo naszego zniechęcenia do modlitwy.

Wytrwajmy zawsze i pomimo wszystko!