Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: Odpraw ją, bo krzyczy za nami! Lecz On odpowiedział: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: Panie, dopomóż mi! On jednak odparł: Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom. A ona odrzekła: Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów. Wtedy Jezus jej odpowiedział: O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka została uzdrowiona.

 

Jeśli w życiu spotykają nas trudności i wieją niesprzyjające wiatry, a my pomimo to nie zniechęcamy się i idziemy wytrwale do przodu, to w takiej sytuacji zawsze wzrastamy duchowo. Nasza wiara będzie być może podlegać próbom jeszcze wiele razy. Gdy przejdziemy je pomyślnie, staniemy się ludźmi silniejszymi i będziemy niczym skała na morskim brzegu, której ani woda, ani wiatry nie są w stanie obalić.

Dzisiejsza historia o kobiecie kananejskiej dodaje nam odwagi, aby nie zniechęcać się nigdy i prosić wytrwale Jezusa o pomoc. Apostołowie chcieli odprawić tę kobietę, bo robiła wiele hałasu. Ona jednak nie zważała na to. Chociaż była kobietą kananejską i nie należała do Narodu Wybranego, to wyznała wiarę, że Jezus jest obiecanym Mesjaszem. Uwierzyła, że tylko On może uwolnić jej córkę od złego ducha, który ją dręczył. Jezus pochwalił publicznie jej wiarę i spełnił prośbę, uwalniając córkę od demona.

Podczas modlitwy możemy być nie raz targani wątpliwościami, że jesteśmy niegodni, aby Bóg nas wysłuchał i że nasza grzeszność przysłania nam dostęp do łaski. Nic podobnego! Kobieta kananejska była poganką, która w świetle religii żydowskiej nie zasługiwała na uwagę. Reprezentowała inny świat, daleki od Boga Jahwe. Chrystus jednak ją wysłuchał, bo jak sam o sobie powiedział: jestem posłany do owiec, które poginęły z domu Izraela.

 

Przeczytaj również >>Dzieci i żywioły<< Eweliny Gładysz.