Niedawno w Ewangelii było o wytrwałości. Wytrwałości w modlitwie. Zacząłem się mimowolnie zastanawiać, ilu znam ludzi prawdziwie wytrwałych. Wytrwałych po prostu. Ludzi umiejących sobie odmówić. Ale nie raz, nie dwa. Odmawiać sobie trwale. Czekając. Będąc cierpliwymi. I wiecie, że troszkę takich ludzi już naliczyłem?

W pierwszej kolejności przyszła mi na myśl moja żona. Zaraz po niej zaś wszystkie inne matki, które wstając co noc do swoich maluszków, wykazują się niezrozumiałym i niepojętym z męskiego punktu widzenia heroizmem. I właśnie wytrwałością. Wstać raz, drugi, piąty, ósmy… Ale potem przychodzi przecież kolejna noc. A po niej jeszcze jedna. A one nadal są. Nadal trwają. I nawet jeśli czasem wstanę do dziecka akurat ja, zrobię to najpewniej z doskoku. One zaś wstają w sposób systematyczny, ciągły. Nie widząc horyzontu końca. Są trwałe. Są wytrwałe.

Potem pomyślałem o wszystkich tych przeuroczych babuleńkach modlących się na różańcu. Modlących się pomimo zmęczenia, opadających oczu, bolącego kręgosłupa, zniechęcenia ciała. Pomimo narastających z wiekiem jego ograniczeń. Bohaterki stojące na straży wiary w naszej ojczyźnie. Kto wie, czym byłaby dziś Polska bez tych kobiet? Wybaczcie patetyzm, ale tu nie sposób inaczej. Te kobiety swoją wytrwałością ratują nam bardzo często byt. Ratują nam życie.

Pomyślałem wreszcie o każdej z tych osób, która bezinteresownie opiekuje się chorym. Swoim niepełnosprawnym dzieckiem, niedołężną matką, schorowanym ojcem. Będąc cały czas przy tej osobie. Oddychając z nią, reagując na każde jej zawołanie, potrzebę. I też czyniącą to z… Tak, z wytrwałością.

Wiecie… Po ludzku to pewnie i naiwne. Po ludzku to niewspółczesne. Bo po co? Bo na co? Taka postawa jest niewytłumaczalna. Nie do obrony słowami. A ja bym dziś chciał tylko napisać, że jestem bardzo głęboko przekonany, że każda z tych osób – które wykazują się swoją wytrwałością w tych ziemskich, zadanych im sprawach – znacznie łatwiej uczyni to w sprawach ostatecznych, gdzie toczy się sprawa o rzeczy najważniejsze.

Modlitwa tych ludzi to musi być prawdziwa petarda. Bo przecież… Skoro wykazują się wytrwałością w tych sprawach, jakaż musi być ich wytrwałość w pozostałych? Aż przyjemnie mi się o tym myśli.

Stefan Czerniecki