Jezus przemówił tymi słowami: «Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo podobni jesteście do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości. Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo budujecie groby prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych oraz mówicie: „Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie bylibyśmy ich wspólnikami w zabójstwie proroków”. Przez to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy mordowali proroków. Dopełnijcie i wy miary waszych przodków!».

 

Obłuda i nieprawość to cechy, które Jezus wypominał nieustannie uczonym w Piśmie i faryzeuszom. Syn Boży nie akceptował fasadowości tych, którzy mieli być w ówczesnym społeczeństwie pośrednikami między Bogiem a ludźmi. Niestety pomimo upływu przeszło dwóch tysięcy lat od kiedy Jezus wypowiedział te słowa, obłuda wciąż jest. Szczególnie jest ona silna, gdy robimy coś na pokaz, popadając w konflikt z tym, co jest prawdą. Gdy pochylamy się nad ubogim, bo tak wypada i jest to wskazane w opracowanej dla nas strategii PR. Ale tak naprawdę, w głębi serca, pogardzamy ubóstwem i ubogimi. Gdy uśmiechamy się życzliwie do sąsiadów, a gdy się odwrócimy, to zęby zgrzytają nam ze złości na widok ich nowego samochodu. 

Jezus piętnuje obłudę i chce, abyśmy się z niej wyzwolili. Czy jest to tak naprawdę możliwe? Oczywiście, że tak. Po pierwsze, gdy staniemy w prawdzie wobec samych siebie. Po drugie, gdy zapragniemy żyć w prawdzie. Po trzecie, gdy poprosimy Jezusa o uzdrowienie tych obszarów naszego życia, które zostały przez obłudę i nieprawość zainfekowane.