Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!». Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!». A On rzekł: «Przyjdź!». Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie!». Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: «Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?». Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: «Prawdziwie jesteś Synem Bożym». Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, posłali po całej tamtejszej okolicy i znieśli do Niego wszystkich chorych, prosząc, żeby ci przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.

 

W filmie „Chata” w reżyserii Stuarta Hazeldine’a, na podstawie powieści Williama P. Younga pod tym samym tytułem, jest taka ciekawa scena, kiedy główny bohater wraz z Jezusem biega po jeziorze. Przesłanie jest jasne: z Jezusem możesz wszystko!

Apostołowie również doświadczają niezwykłej ingerencji Boga, kiedy ich życie było zagrożone. Jezus przyszedł do nich, choć nawet o to nie prosili. Początkowo nawet się Go przestraszyli, ponieważ nie rozpoznali Jego osoby. Piotr, niedowierzając, że to Jezus, wystawia Go na próbę. Ta próba była też potrzebna jemu. Chciał umocnić swoją wiarę, chciał doświadczyć mocy Boga. Dopóki wierzy, chodzenie po wodzie udaje się. Kiedy jednak nadeszły wątpliwości, przestało to być możliwe. Dopiero uchwycenie się ręki Jezusa na nowo przywraca mu niezwykłą zdolność.

Bóg jest obok nas, nawet w największych próbach życia. Trzeba Go dostrzec, chwycić za rękę i odważnie kroczyć… Z Bogiem wszystko jest możliwe.