Kiedy patrzę na ludzką życzliwość wyrażającą się w tirach, które przywożą z Polski pomoc humanitarną dla Ukrainy, to przypominają mi się słowa wypowiedziane kilka wieków temu przez św. Leona Wielkiego: „Każdy, kto z miłością współczuje ludziom obarczonym różnymi cierpieniami, staje się błogosławiony nie tylko dzięki zdobytej cnocie życzliwości, ale i przez udzielony im dar pokoju”. Byłem kilka dni temu na granicy ukraińsko-polskiej. Ludzie czekali w 30-kilometrowej kolejce 2–3 dni, aby dostać się do Polski. W ich oczach był lęk, smutek i ból. Utracone domy i życie, które w ciągu zaledwie kilku dni wywróciło się im o 360 stopni. Wyciągali rękę po kubek ciepłej herbaty i miskę makaronu. 

W tirach z Polski były nie tylko produkty żywnościowe, leki i koce. Dzięki życzliwości tych, którzy te dary ofiarowali, był w nich ładunek pokoju. Błogosławiony, kto udziela daru pokoju – pisał św. Leon Wielki. 

Patrzę na obraz zniszczonego Charkowa. Płonące domu, uszkodzona katedra prawosławna, której nawet bolszewicy nie mieli odwagi zniszczyć. Ile ładunku nienawiści musi być w rakietach wystrzelonych w kierunku bezbronnych ludzi. 

Modlę się za tych, których ręce ładowały tiry z pomocą humanitarną, i tych, którzy oddawali swój „wdowi grosz”, aby pomóc krwawiącej Ukrainie. 

Niech pokój, który przyjeżdża w tych tirach na Ukrainę, wróci do Polski, dając każdemu, kto się podzielił, Boże błogosławieństwo. 

***
ks. Mariusz Krawiec, paulista. Urodził się we Wrocławiu. Od 7 lat pracuje we Lwowie.

foto ks. Mariusz Krawiec SSP