Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak uboga jakaś wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki. I rzekł: „Prawdziwie powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie”.

 

Kiedy czytam tę krótką perykopę, myślę sobie: " To jest kosmos, totalny kosmos... Oddać wszystko Bogu, licząc, że Bóg się mną zajmie". Co za wiara...

A jednak, jeśli chcemy doświadczyć Bożej opieki, nie ma innej drogi. Jeśli o wszystko do końca się zatroszczymy, wszystko pozałatwiamy, to nie będzie miejsca na działanie naszego Ojca.

"Szukajcie wpierw królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane"... Czy stać nas na to? Tak na serio? Oddać swój niedostatek, jakikolwiek by on nie był, i żyć wolą Bożą, tym, o co nas Bóg prosi ...?