Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: "Za kogo uważają Mnie ludzie?" Oni Mu odpowiedzieli: "Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków". On ich zapytał: "A wy za kogo Mnie uważacie?" Odpowiedział Mu Piotr: "Ty jesteś Mesjasz". Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili. I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa. Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: "Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku".

 

„Za kogo uważają Mnie ludzie?” To pytanie Chrystus stawia człowiekowi XXI wieku, epoki wielkiego postępu i rozwoju. I można usłyszeć, przeczytać w nowoczesnych środkach przekazu ludzkiej myśli, że Chrystus był działaczem społecznym, myślicielem, mnichem tybetańskim, przybyszem spoza ziemskiej cywilizacji. Czy aby jest to dobra odpowiedź?

Nieważne, jak inni podchodzą do Jezusa z Nazaretu. Ważne jest, jak ja Go traktuję.

A kim dla mnie jest Jezus Chrystus?