Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien». I mówił do nich: «Gdy do jakiegoś domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakimś miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd, strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich». Oni więc wyszli i wzywali do nawracania się. Wyrzucali też wiele złych duchów, a wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

 

Od kilku tygodni słuchamy Ewangelii Marka rozdział po rozdziale.
Była teologia ziarna, uciszenie burzy, były uzdrowienia i uwolnienie opętanych.
Była też dość mało przyjemna wizyta w rodzinnym Nazarecie.
A przede wszystkim był strach, bojaźń, niezrozumienie i brak wiary wśród uczniów.
I dzisiaj słyszymy, jak Pan Jezus wysyła tych uczniów z misją głoszenia i czynienia cudów, bez żywności i dodatkowych sandałów, bez żadnych podpórek.
Zabezpieczeni tylko i aż Jego łaską i pokojem, tym boskim shalom.
Mają się stać widzialnym znakiem Jego niewidzialnej łaski.

Dokładnie tak może dziać się u nas. Złamani życiowymi burzami, niewierzący, że ktoś może odzyskać życie, nieprzyjęci wśród swoich, zostajemy posłani. Bez bagażu, bez zabezpieczenia stajemy się Jego znakiem w świecie, wybrani przed założeniem świata. Potrzeba tylko naszej zgody na bycie narzędziem w Jego rękach, na nowość i świeżość, które daje Jego łaska, na gotowość spotkania z ludźmi, których On chce mieć dla siebie. Bez względu na to, co myślimy o sobie, On chce nas posyłać jak swoich, bo przecież nosimy ten skarb w naczyniach glinianych, by z Boga była ta moc, nie z nas (2 Kor 4, 7).

Pan posyłał uczniów po dwóch zgodnie z żydowskim prawem, żeby ich słowa były wiarygodne dla słuchających, oparte na dwóch świadkach.

Ale może Pan Jezus chciał, żeby uczniowie doświadczali między sobą miłości wzajemnej, by uczyli się relacji, by głosili sobie nawzajem Słowo, by okazywali sobie miłosierdzie, bo przecież po tym poznają, że jesteśmy uczniami Jezusa, jeśli będziemy się wzajemnie miłowali (J 13, 35).