Owego dnia, gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: «Przeprawmy się na drugą stronę». Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. Także inne łodzie płynęły z Nim. A nagle zerwał się gwałtowny wicher. Fale biły w łódź, tak że łódź już się napełniała wodą. On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: «Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?». On, powstawszy, zgromił wicher i rzekł do jeziora: «Milcz, ucisz się!». Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: «Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże brak wam wiary!». Oni zlękli się bardzo i mówili między sobą: «Kim On jest właściwie, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?».

 

Gdy zapadł wieczór, Jezus rzekł do swoich uczniów: „Przeprawmy się na drugą stronę”. Zostawili więc tłum, a Jego zabrali, tak jak był w łodzi. (Mk 4, 35-36)

Pewnie każdemu z nas zdarzyło się czekać na zachód słońca – czy to na plaży na wakacjach, na tarasie domu podczas wizyty u znajomych, czy to na miejskim balkonie po intensywnym dniu pracy. Zachody sprzyjają uspokajaniu myśli, zamykaniu codziennych spraw i kończeniu dyskusji. Gdy zapada wieczór, raczej nikt nie podejmuje nowych wyzwań, a tym bardziej nie wyrusza w podróż. Dlaczego? Bo noc to czas odpoczynku, a nie działania. 

Tym bardziej może dziwić zachowanie Jezusa, który prosi swoich uczniów, by o zmroku zakasali rękawy, chwycili za wiosła i przeprawili się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego. Jak dalej napisze ewangelista Marek, Jezus wkrótce po odbiciu od brzegu zaśnie snem sprawiedliwego (jedynego prawdziwie sprawiedliwego!) i będzie tak drzemał, dopóki uczniowie nie wybudzą Go krzykiem i szturchnięciami. Dlaczego sam poszedł spać, a innym wyznaczył zadania? Czy On nie jest Tym, który nie zdrzemnie się ani nie zaśnie, bo czuwa cały czas nad swoim ludem (por. Ps 121, 4)? 

Jezus może spać spokojnie, bo Jego uczniowie zostawili tłum, a Jego zabrali (Mk 4,36). Weszli w mrok, ale byli z Nim, który ma moc rozproszyć każdy mrok.

Gdy więc w naszym życiu się zmierzcha, gdy na różne sposoby zaczyna być gęsto – coraz więcej ludzi, spraw i trudności – to czas posłuchać Jezusowych słów: Przeprawmy się na drugi brzeg, które są zaproszeniem do tego, by przeżyć to wszystko Jego sposobem. Zabrać Go ze sobą tak jak był w łodzi – nie kombinować, tylko na serio przyjąć fakt, że On jest z nami i w nas, więc nocne podróże to nie „moja”, ale „nasza” (wspólna z Bogiem) robota. Tylko tak da się przetrwać burze.