Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: "Zarabiajcie nimi, aż wrócę". Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: "Nie chcemy, żeby ten królował nad nami". Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: "Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min». Odpowiedział mu: "Dobrze, sługo dobry; ponieważ w drobnej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami". Także drugi przyszedł i rzekł: "Panie, twoja mina przyniosła pięć min". Temu też powiedział: "I ty miej władzę nad pięciu miastami". Następny przyszedł i rzekł: "Panie, tu jest twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: chcesz brać, czegoś nie położył, i żąć, czegoś nie posiał". Odpowiedział mu: "Według słów twoich sądzę cię, zły sługo. Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: chcę brać, gdzie nie położyłem, i żąć, gdziem nie posiał. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał". Do obecnych zaś rzekł: "Odbierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min". Odpowiedzieli mu: " Panie, ma już dziesięć min". Powiadam wam: "Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach". Po tych słowach ruszył na przedzie zdążając do Jerozolimy.

 

Trzeba być głupcem, żeby chować pieniądze w chusteczce, tym bardziej, kiedy jest to suma odpowiadająca stu dniówkom, czyli wynagrodzeniu za ok. ponad trzy miesiące. Zdrowo myślący człowiek złożyłby te pieniądze przynajmniej w jakimś depozycie, a już na pewno na lokacie, żeby odebrać je potem z odsetkami.

Sługa, który tak zmarnował powierzoną mu minę, wykazał się nie tylko głupotą (to by mu może jeszcze uszło), ale co więcej, ogromną nielojalnością, bądź nawet zdradą swego Pana.

Jezus, odchodząc do swego Ojca, pozostawia nam niejako w depozycie skarby swojego królestwa: modlitwę, cnoty, Ewangelię i znaki towarzyszące jej głoszeniu, sakramentalia i wreszcie sakramenty. Od tego, co z nimi zrobimy, zależy nasz udział w królowaniu wraz z Chrystusem w wieczności.

Zadanie na dziś: puść w obieg te duchowe miny powierzone Ci przez Chrystusa, aby je w sobie i w innych pomnażać.