Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: «Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego». Po tych słowach wyzionął ducha. Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany. W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa. Gdy wobec tego były bezradne, nagle stanęło przed nimi dwóch mężczyzn w lśniących szatach. Przestraszone, pochyliły twarze ku ziemi, lecz tamci rzekli do nich: «Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał».

 

Dzień wspomnienia Wszystkich Wiernych Zmarłych przeniknięty jest modlitwą za nich wszystkich oraz zadumą nad sensem ludzkiego życia i śmierci. Zaduma ta chce zaowocować umacnianiem nadziei zmartwychwstania, która tak jasno jest przed nami rozpostarta przez Łukasza Ewangelistę. Kościół, dając nam dzisiaj ten fragment, prowadzi nas przez Jezusową mękę, śmierć i zmartwychwstanie, nadające sens wszystkiemu, co wydarza się w ludzkim życiu. Dzięki Jezusowi Chrystusowi nie ma żadnej śmierci, która byłaby bezsensowna. Będąc na cmentarzu, dzięki temu światłu nadziei danemu przez Zbawiciela, możemy sobie uświadomić, że każda osoba, której szczątki pozostają w grobie, spotkała już twarzą w twarz oblicze miłosiernego Boga Ojca. Nawet jeśli dusza musi przejść oczyszczenie czyśćcowe, to już doświadczyła ogromnej miłości Trójcy Przenajświętszej. W tym trudnym czasie pandemii niech modlitwa za naszych zmarłych będzie pełna ufnej nadziei, bo jesteśmy powołani do pełni życia w Bogu.

Duchu Święty, umacniaj naszą nadzieję życia wiecznego.