Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: «Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. A wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony».

 

Pozostaje dla mnie wciąż zagadką: w jaki sposób dokonuje się przemiana członka dostojnego bractwa peruszim (faryzeusza) w zwykłego faryzeusza, człowieka będącego symbolem obłudy. Kiedy i w jaki sposób ci, których nazwa nawiązywała do oddzielenia, separacji – ponieważ chcieli się oddzielić od tego wszystkiego, co nieczyste, niegodne, co nie pozwala człowiekowi stanąć przed trzykroć Świętym Bogiem; kiedy ci, którzy słynęli nie tylko z biegłości w interpretacji Prawa, ale również z wierności Prawu wyrażonemu w formie pisanej i przekazanemu w formie ustnej – stali się uosobieniem fałszu i zakłamania? Jak to się stało, że ci, którzy nazywali siebie braćmi i słynęli z troski o biednych, schowali się nagle za tytułami i godnościami: Rabbi, Nauczycielu, Ojcze, Mistrzu?

Muszę znaleźć odpowiedź, zanim...

A może już jestem spóźniony...?