Niech się rozweselą pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, także skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Saronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: „Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, aby was zbawić”. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. I odkupieni przez Pana powrócą. Przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach. Osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie.

 

To wszystko może się stać także w moim życiu. I dzieje się za każdym razem, kiedy pozwalam, by Bóg przyszedł do mojego życia, by zajął się moimi grzechami, słabościami i niemocą. Bo kiedy On przychodzi, dusza wypalona czy stratowana przez grzech ożywa i rozkwita. Pojawia się w nas autentyczna radość. Zło zostaje pokonane. Bóg, przychodząc, daje radość. Więc zaproś Go wreszcie.