Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!”. Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?”. Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».

 

Poszli i zaprosili WSZYSTKICH. Każdego, kogo spotkali. Dobrych i złych. Aż sala weselna wypełniła się gośćmi. 

Podobno w niebie trzy razy się zdziwimy: po pierwsze, że tam jesteśmy, po drugie, kto jeszcze tam jest, i po trzecie, kogo tam nie ma. Czasem kusi nas, żeby dyktować Panu Bogu, kto powinien zostać, a kogo należałoby się pozbyć z Kościoła. Lubimy tworzyć podziały, schematy i według nich klasyfikować ludzi.

A Jezus w dzisiejszej Ewangelii po raz kolejny pokazuje nam, jak bardzo boska logika różni się od naszej. Bóg chce się podzielić z człowiekiem radością i dobrem. Przygotował dla niego ucztę. Nie jest ważne, kim są zaproszeni, gdyż żaden z gości nie przyniesie Mu zaszczytu. I tak żaden człowiek nie może równać się z majestatem i splendorem Boga. To nie nasza zasługa, że zostaliśmy zaproszeni. Nie oburzajmy się więc na innych. Cieszmy się ucztą i weselem – przypatrzmy się sobie, a z tymi nieubranymi w strój weselny Pan Bóg sam sobie poradzi.